-Oj będzie dym... - szepnęłam sama do siebie pewna jak i zachęcona do lepszego działania. Gdy chciałam się odsunąć od okna plecami lekko pchnęłam a raczej dotknęłam brzuch księcia. Odwróciłam się gwałtownie.
-Niechcący - oznajmiłam spokojnym już tonem, podniosłam kącik ust i s powrotem położyłam się na posłaniu.
-To do wieczora mości książę. - oznajmiłam gdy widziałam że wychodził a raczej kierował się w stronę wyjścia. Gdy wyszedł, sięgnęłam po jedno z moich dużych ostrzy, a następnie polerowałam leżąc na plecach. Przy okazji naostrzyłam, aż było widać blask oka. Mój cichy śmiech mówił sam za siebie że raczej bezpiecznie to nie będzie.
Wolałam troszkę odpocząć więc do wieczora postanowiłam się zdrzemnąć, wstałam gdy tylko słońce zniknęło za horyzont. Przebrałam się, jak i zabrałam swój arsenał. Kurcze, nie mogę się doczekać kiedy moja zemsta wejdzie w krew. Bez chwili zwłoki widziałam jak ludzie zbierali się w jedno miejsce, a tam i mój cel. Tyle że był problem iż zawsze ktoś przy nim był. Jednak sądzę iż dam rade. Odbywały się jakieś ceremonie, książę wraz z siostrą stanęli plecami do publiczności, następnie pomachali coś rękoma, jak dla mnie cudnie to wyglądało. Nie spoglądałam długo, głównie spoglądałam na chłopca który rzekomo wpatruje się w królewską rodzinę. Powoli podchodziłam do młodego przeciskając się przez ludzi. Już miałam wyciągać ostrze gdy szybko uznałam że zbytnio nie jest to teraz rozsądne. Ale chęć zemsty była zbyt silna.. to już choroba. Popchnęłam dwoje ludzi, niechcący jednego przecięłam, ale nie na pół lecz zwyczajnie zostawiłam duża pamiątkę na jego ręce, jedna z kobiet widząc krew zapiszczała co spowodowało odwrócenie się królewskiego rodzeństwa, po czym wbiłam szybko na jednego z mężczyzn, odbiłam eis wyskakując na tu owo dziecię wyciągając swoje kochane bronie.
- Dorwę cię! Zabiję!!! - Krzyknęłam wyrywając się, czułam jak ciepła ciecz spływała po moich policzkach, pojawił się przede mną książę natomiast Księżniczka stała obok. Nie potrafiłam wyrwać się strażnikowi, gdy spojrzałam w oczy władcy cieni i śmierci, szybko odwróciłam wzrok. Zacisnęłam powieki po czym odpuściłam, upadłam na kolana, włosy przysłoniły mi twarz. Oddech miałam przyspieszony, nie tylko z zmęczenia ale i z powodu płaczu wywołany poprzez przypomnienie sobie tamtej krwiożerczej sceny. Już nie obchodziło mnie co sie ze mną stanie...
<Rhys?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz