Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feyra. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2016

Od Feyry c.d Michael'a

Popatrzyłam na Michael'a.
- Teraz. - powiedziałam.
Pstryknęłam palcami, a przez to w stronę nieba poleciał świetlisty feniks, który po znalezieniu się kilka metrów nad głowami wszystkich zebranych na placu, zakrakał, co sprawiło, że ludzie umilkli. Feniks był moim symbolem, toteż tłum przeniósł po chwili spojrzenie, z ptaka na mnie.
- Wyruszamy! - wykrzyknęłam.
Mój krzyk odbił się echem po całym placu i sprawił, że zebrani na nim ludzie zaczęli oddalać się w stronę karawany powozów i do nich wsiadać. Michael chyba nie wiedział, gdzie iśc, więc spojrzałam na niego ponownie i spytałam:
- Jakiś problem?
- Ekhm... - mruknął cicho.
- Powozy dla członków dworu są na końcu karawany. - poinformowałam.
Już miałam się oddalac, ale Michael odezwał się:
- A ty?
- Co ja? - zdziwiłam się i przystanęłam.
- Którym powozem jedziesz?
- Pierwszym. - odpowiedziałam.
Nie czekając na jego odpowiedź, odeszłam do mojego powozu.
<Michael?>

sobota, 9 lipca 2016

Od Feyry C.D Mattias'a

Zaśmiałam się lekko i oparłam rękę na biodrze.
- Cóż... Myślę, że to przeżyję. Jednakże... - spoważniałam. - Gdyby zobaczyła to moja straż, leżałbyś martwy.
- Rozumiem, wasza wysokośc. - odpowiedział poważnie Mattias.
- Już dobrze... Kobieta, która cię zaatakowała, miała czerwone włosy?
- Tak... Miała, pani.
- Wiedziałam, że to Katarina Assllon. Rhys powinien trzymac to diabelskie nasienie na krótszej smyczy. - pokręciłam głową.
- Dlaczego, jeśli mogę spytac, wasza wysokośc?
- Większośc członków Dworu Nocy robi to, co mu się żywnie podoba... Zresztą u mnie też to się zdarza, ale Rhys nic z tym nie robi, w przeciwieństwie do mnie. Nie należysz do żadnego Dworu, prawda?
- Nie, pani.
- Ach, daj spokój z tymi tytułami, mów mi Feyra. No więc... Chciałbyś dołączyc do Dworu Dnia, a zarazem do mnie i swojej siostry, Mattias'ie Lind? - spytałam.
<Mattias?>

poniedziałek, 4 lipca 2016

Od Feyry CD. Michael'a

Przystanęłam i odwróciłam się w stronę Michael'a.
- Nie mógłbyś mi pomóc, nawet gdybyś chciał. - zaśmiałam się krótko. - Dzisiaj jest Pierwsza Noc Letnia. Cały Dwór Dnia, a raczej ci członkowie, którzy chcą, jadą na tereny Dworu Nocy i świętuje tam z nim. Pierwsza Noc Letnia to powitanie lata. Tyle że nocą, bo w tamtym roku odbywało się u nas. Informator powiedział ci o tym?
- Nie... Nie wiedziałem. - odpowiedział.
Zamilkłam na chwilę. Teraz nie ma czasu na zruganie informatora, mam ważniejsze sprawy na głowie. Po kilku sekundach odezwałam się:
- W takim razie, już wiesz. Chciałbyś jechać? Nie ma takiego obowiązku, ale jeśli chcesz, to jedziesz wraz ze mną i resztą Dworu Dnia.
<Michael?>

czwartek, 30 czerwca 2016

Od Feyry CD. Michael'a

- Żyć. Przestrzegać zasad i cieszyć się życiem na Dworze. - uśmiechnęłam się. - Chodź za mną.
Poszliśmy leśną dróżką a po chwili znaleźliśmy się w jednym z moich ogrodów. Ten akurat był różany. Poprowadziłam Michael'a przez ścieżki, aż znaleźliśmy się na placu przed zamkiem. W międzyczasie dołączyła do mnie moja straż, kłaniając mi się. Przywołałam służkę, która zjawiła się przede mną po kilkunastu sekundach.
- Weź Michael'a do jakiś komnat dla członków mojego Dworu. Dajcie mu co tam będzie chciał. - powiedziałam do niej, gdy dygnęła przede mną.
Odwróciłam się do Michael'a.
- W twoich komnatach będzie czekał na ciebie informator, który wyjaśni ci zasady i wytłumaczy to i owo o Dworze Dnia. A teraz wybacz, obowiązki wzywają. - skinęłam mu głową na pożegnanie i odeszłam, a w ślad za mną podążyła straż.
<Michael?>

wtorek, 28 czerwca 2016

Od Feyry cd. Alyssy

- Jeśli chodzi o Court of Dreams - powiedziałam niepewnie. - To co chcesz wiedzieć?
- Chcę wiedzieć, czym jest dokładnie. Wiem, że należą do niego przedstawiciele Dworu Dnia, zarówno i jak Dworu Nocy, a ich powołaniem jest walka z demonami - zamilkła na chwilę. - Mój ojciec tam należał. Chcę wiedzieć czy te demony są naprawdę tak przerażające jak mówił przed śmiercią? A także pragnę się dowiedzieć dlaczego akurat w Court of Dreams możemy bez problemu porozumiewać się z członkami Dworu Nocy, skoro grozi za to kara śmierci? - przyglądałam się chwilę Feyrze. - Czy w ogóle dobrze myślę na ten temat, Wasza Wysokość?
- Hm, Alysso. Widzę, że dręczy cię wiele rzeczy. Zacznę więc od początku. Pewnie znasz historię Pyrythianu od śmierci mojej matki, królowej Lillian, jednakże... Ja i mój brat, książę Dworu Nocy, wiemy trochę więcej, jako że jesteśmy książętami. Dokładnie 19 lat temu w magicznej krainie - Pyrythianie - ludzie żyli jak w bajce. Królowi i królowej urodziły się bliźnięta, ja i Rhysand. Świat świętował. Wszystko było dobrze... Do czasu, gdy w nasze 5 urodziny dziwne monstrum otruło królową. Po 5 latach moja matka zginęła. W chwili jej śmierci czas stanął. Później znów zaczął płynąć, jednak... Nic już nie było takie samo. Mur, który oddzielał Pyrythian od Ziem Neutralnych, zatrząsł się. Zaczęły pojawiać się w nim dziury. Przez te dziury do Pyrythianu zaczęły ściągać demony. Dokładnie 5 lat później, w piętnaste urodziny moje i Rhysa, jakiś potwór otruł naszego ojca. Minęły 4 lata - a król Nathan zmarł. Podzielił Pyrythian na dwie krainy - Dwór Nocy i Dwór Dnia. Nazwy te wymyśliliśmy ja i książę Rhysand. On, cóż, gra w wielu grach i nosi nieskończenie dużo masek. Jednak, mimo wszystko, to mój brat, znam go cały życie. Gdybyśmy całkowicie zerwali ze sobą kontakt... Handel byłby gorszy, wiele rzeczy niedostępnych można kupić na Dworze Nocy i na odwrót. Poza tym, ja i książę jesteśmy rodzeństwem, kocham go, mimo tego, że to moje przeciwieństwo. Dwa dwory istnieją po to, żeby się równoważyć, tak jak dobro równoważy zło i odwrotnie. Dwór Nocy i Dwór Dnia to dwie krainy, dwa dwory, których wspólna nazwa to Court of Dreams. Razem walczymy z demonami, razem planujemy ''załatanie'' muru, razem chcemy powstrzymać demony. Cóż, po kilku próbach samodzielnego wykonania tych rzeczy, przekonaliśmy się, że dwa dworu więcej zdziałają razem niż w pojedynkę. Mogło by istnieć jedno królestwo, jak za czasów świętej pamięci ojca i matki, ale ja nie oddam tak łatwo władzy, Rhys tym bardziej nie. No więc, przez umowy, traktaty, handel, walkę i wojnę z demonami, równowagę, nasze pokrewieństwo, są dwa Dwory, które łatwo mogą się ze sobą spotykać. Nie pozwoliliśmy na to kiedyś z Rhysem, teraz też tego nie lubimy, bo dobro jest przeciwieństwem zła, zawsze tak było, zawsze tak jest i zawsze tak będzie musiało być. Po prostu, dobro i zło do siebie nie pasują, od tego jest więcej sporów i zamieszek, a tego nam nie trzeba. My z Rhysem to wiemy i szanujemy. I mimo naszej miłości jako rodzeństwa do siebie, też się nienawidzimy... To takie błędne koło. Mimo wysiłków i starań obu Dworów demony dalej przedostają się do Prythianu. Tak, są przerażające i straszne tak, jak mówią, a nawet bardziej. Tak silnie, by zabić królową i króla wielkiego imperium. Tak silne, że zdołały ich otruć i wykorzystać śmierć mojej matki, by zrobić dziury w murze. Od otrucia ojca ani na Dworze Dnia, ani na Dworze Nocy nie widziano żadnego, ale my wiemy, że czekają na właściwy moment, by uderzyć. Dlatego trzeba mieć się na baczności. Ja i Rhysand mamy wiele na głowie z własnymi Dworami, nie potrzebne są do tego demony i spory między członkami różnych Dworów. Ale że problemy z demonami są, to już nie od nas zależy. Dobro i zło są inne, tak jak Noc i Dzień, a my możemy uniknąć zamieszek i kłótni między nimi, więc to robimy. - dokończyłam. - A przynajmniej próbujemy temu zapobiegać.
<Alysso? Stawiasz mnie w trudnych sytuacjach, wiesz? ;p >

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Feyry cd. Alyssy

Następnego dnia wstałam w dobrym nastroju. Ubrałam się w zwiewną, jasno-zieloną sukienkę na ramiączkach. Sięgała nad kolano. Włosy służki upięły mi i wplotły w nie biały kwiat orchidei. Uśmiechnęłam się do nich i podziękowałam im. W trakcie śniadania wpadłam na pomysł odwiedzenia Alyssy i zobaczenia, jak jej idzie życie na Dworze. . Gdy zjadłam, czekały na mnie jednak obowiązki. Tak więc podpisałam kilka dokumentów, udzieliłam paru osobom audiencji, wysłuchałam ich próśb, doradziłam im szczerze i udałam się na spotkanie z moją strażą. Dotyczyło ono bezpieczeństwa mojego i moich ludzi. Wyszłam z sali i ujrzał mnie jeden z mych doradców nieobecnych na wcześniejszym spotkaniu. Rozmawiałam z nim chwilę, po czym pożegnałam się i odeszłam. Dochodziła już pora obiadowa, udałam się więc do komnat Alyssy z zamiarem zaproszenia jej na zjedzenie ze mną obiadu.
<Alyssa? Wybacz, ale taki brak weny na to opko... ;-; >

niedziela, 26 czerwca 2016

Od Feyry cd. Katariny

Mlasnęłam językiem z dezaprobatą i zbliżyłam się do dziewczyny o krok.
- Ładnie to tak kłamać księżniczkę, Katarino? - powiedziałam ze spokojem w głosie, akcentując imię dziewczyny.
Na te słowa jeden z moich strażników wyciągnął sztylet i podsunął go pod szyję dziewczyny, która nic sobie z tego nie robiła.
- Poniesiesz konsekwencje swoich czynów, a jeśli wierzyć mojej straży, jest ich naprawdę dużo... Przejście przez mur, przebywanie na terenie nie swojego Dworu, nie słuchanie swego księcia, nie przestrzeganie zasad Pyrythianu, zniszczenie dwóch straganów, bodajże trzech, i produktów tam sprzedawanych, ucieczka strażnikom, wywoływanie chaosu, straszenie mieszkańców... Co tam jeszcze było? - zwróciłam się do strażnika.
- Próba zabójstwa niewinnego człowieka i okłamywanie cię, pani. - mężczyzna pochylił głowę.
- To tamten facet mnie zaatakował! - odparowała Katarina. - Miałam się nie bronić?!
- Zamilcz, diabelskie nasienie. - syknęłam. Popatrzyłam na strażnika. - Znajdźcie tego mężczyznę i sprowadźcie go tu. Przesłuchajcie go w celi, gdy nie będzie mówił, weźcie go do sal tortur. Jeśli to nie pomoże, zabawię się z nim osobiście. - skończyłam z drapieżnym błyskiem w oku i odwołałam trzech strażników.
Gdy strażnicy opuścili salę tronową, przeniosłam wzrok na dziewczynę w kajdanach.
- A ty, moja droga...  - skinęłam na Katarinę. - Poczekasz grzecznie w celi na przybycie księcia twego Dworu, Rhysanda. On się z tobą rozmówi i on cię ukarze. Jednakże... Zobaczę cię na terenie mojego Dworu jeszcze raz lub usłyszę o twojej obecności tutaj, a sama pofatyguję się cię odnaleźć. - powiedziałam i machnęłam ręką na strażników. - Odprowadźcie ją.
Dziewczyna operała się strażnikom, podeszłam więc do niej i wymruczałam jej do ucha groźnym tonem głosu:
- Nie buntuj się, dziewczyno. Bo jeszcze dziś się spotkamy i Nocny Książę już cię nie uratuje. - zachichotałam. - Nie okaże tego strzępku litości, który mu pozostał. Więc bądź tak dobra i idź grzecznie do celi, by poczekać na Rhysanda.
<Katarina?>

Od Feyry cd. Alyssy

Znudzona bezczynnym siedzeniem na tronie, patrzyłam przez okno, podpierając głowę na ręce. Służące cicho przemykały pod ścianami, co chwilę podchodząc do mnie i pytając, czy czegoś mi nie trzeba. Uprzejmie dziękowałam, do czasu, gdy zirytowało mnie to i warknęłam, że mają nie przychodzić, gdy ich nie wołam. Służka zaczerwieniła się i więcej nie przychodziła. Przeniosłam wzrok na mężczyzn w kącie sali, którzy grali na skrzypcach. Uśmiechnęłam się do nich, a wtedy rozpromienili się i wreszcie skończyli niesamowicie przynudzający utwór. Klasnęłam dwa razy, a wtedy drzwi do sali tronowej się otworzyły i ukazała się w nich dziewczyna w burgudnowej sukience. Wyprostowałam się, uniosłam brew na jej widok i przywołałam ją skinieniem ręki. Dygnęła i pochyliła głowę.
- Czym zawdzięczam twą wizytę, Alysso? - zapytałam.
- Chciałabym dołączyć do twego Dworu, księżniczko. - podniosła na mnie wzrok.
- Miło mi będzie, jednakże, nie będziesz mogła wtedy się spotykać z tym diabelskim nasieniem,  Dworem Nocy. - mlasnęłam językiem z dezaprobatą.
Dziewczyna opuściła głowę i zawahała się.
- Och, Alysso, ja wiem, co się dzieje na terenie mojego Dworu. Ba, mam szpiegów w całym Pyrythianie. Znam każdy krok osób, które mnie interesują.

<Alyssa?>

Od Feyry

Omiotłam wzrokiem mój ogród przy pałacu. Służba, w tym przypadku ogrodnicy, uśmiechali się do mnie lub wręcz przeciwnie, umykali przed moim wzrokiem. Nie mam charakteru jak mój kochany braciszek książę Dworu Nocy, jednakże potrafię był niemiła. Wspomniany wcześniej Rhys się o tym przekonał, liczni lub nieliczni inni zresztą też. Westchnęłam i machnęłam ręką. Dwa cienie z promieni słońca w kształcie koni zaczęły galopować w kółko po placu przed ogrodem. Przyglądałam się im, a wtedy usłyszałam, że strażnicy zbliżają się z kimś obcym, nie z Dworu. Błyskawicznie odwróciłam się, nie odwołując świetlistych koni, które przystanęły za mną. Osoba ciągnięta przez strażników miała kaptur na głowie, nie wiedziałam więc, czy to chłopak, czy dziewczyna.
- Pani. - zwrócił się do mnie strażnik, pochylając głowę w ukłonie.
- Dobrze, wam już dziękuję. - skinęłam na strażników, którzy cofnęli się, ale nie odeszli. Skrzyżowałam ramiona. - A ty? Co tutaj robisz?
<Ktoś?>

sobota, 25 czerwca 2016

Feyra Galathynius!

''To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.''


Feyra, księżniczka Dworu Dnia