Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2016

Od Asaki'ego CD Rhysa

Miałem jakiśmega zryty sen ( jagby to było coś nowego), że cienie mnie zabilay po czym znowu się odradzałem. Tak non stop w kułko. Po 4 razie skapnołem, że jakoś nie zbytnio mam się czego bać, bo doszło do mnie właśnie, że to sen. No i że to chyba miała być jakaś tortura. Coż marna. Kiedy się obudzilem zobaczyłem Rhysa siedzaceko na fotelu, ja sam leżałem na lożku. Zdziwiło mnie to lekko ale olać to.
- Rhychan słabe te sny były. Po chwili idze skapnąć, że tylko żśnisz. - mruknołem z deczka zawiedziony. W dodatku lekko się uśmiechnołem pokazując malutkie kiełki. W sumie tofajnie by było pobawić się jego mocami, no ale marzenia.

( Rhys? Ten no pomysu nie miałam )

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Asaki'ego cd. Rhysa

Wychodząc zdążyłem zabrać swoja pelerynke z piurami wiec założyłem ją po drodze. Im dalej szliśmy tym bylismy w bardziej zadbanych rejonach.  Przeszliśmy przez kilka komnat aby znaleść się w jadalni. Jak wszystko tutaj była ciemna i spowita mrokiem. No a ja odznaczalem się tutaj najbardziej przez swój biały ubiur i włosy. Nie ufnie podchodziłem do tego wszystkiego tym bardziej, że pare godzin temu prawie mnie zabił.
- Może teraz odpowiesz co robiłeś na moim cmentarzu? - spytał swoim szorstkim głosem zasiadając do stołu.  Zrobiłem to samo widząc drugą zastawe 2 krzesła od Rhysa.
- Nic specjalnego. Lubuje się w miejscach gdzie są zwłoki i kości. - powiedziałem z uśmiechem wystawiając jeden kiełek na wierzch. Książe się zamyślił, a w tym czasie jego służba przyniosła kolacje. Widziałem że było to jakieś mięso, a do pocia o dziwo po lampce wina. Olrwając to, że nie jestem pełnoletni to nawet ciekawie. Dalej jednak czułem, że coś kombinuje. No i się nie pomyliłem. Kiedy tylko wziołem łyk wina poczułem się senny i otępiały. Wsypał tam środek nasenny. Spojrzałem na niego dalej utrzymując na ustach swój uśmiech, który sam w sobie denerwował.
- Nieczyste zagranie Rhychan. - powiedziałem po czym odpłynołem na dobre.

( Rhys?)

Od Asaki'ego CD Sansity

Spojrzałem na kartkę i sam zacząłem się śmiać. To na pewno był jeden z lepszych kawałów jakie kiedykolwiek widziałem.
- Co najmniej mistrzem. - powiedziałem patrząc znowu na górę klusek w pomidorowym sosie. W sumie spaghetti nawet na zimno jest dobre. Przeniosłem wzrok na leżące obok widelce i aby sprawdzić czy nie są przyklejone lekko je szturchnąłem. O dziwo nie były co mnie zdziwiło. Ja to bym wszystko poprzyklejał i stał gdzieś obok aby na to patrzeć, a może i zachęcał ludzi do spróbowania. Na pewno było by ciekawie. Po chwili odwróciłem wzrok na dziewczynę, która przestała się już śmiać chociaż dalej miała na twarzy. Nie tylko ona. Ja tak samo, tym bardziej patrząc na wkurzonych ludzi, którzy mocowali się z tym podobnie co ja.

( San?)

Od Asaki'ego CD Sansity

Spojrzałem na dziewczynę z brzęczykiem w ręce i się uśmiechnąłem. Od jakiegoś czasu wyczuwałem jej obecność.
- Widzę, że lubisz dowpy Sanskun. - powiedziałem jak zwykle dodając końcówki do imion.
- Ja jestem Asaki, ale mów mi jak chcesz. - dodałem przyglądając się jej uważnie. Była ode mnie wyższa o jakieś pięć centymetrów jak nie więcej. Do tego najwidoczniej starsza.
- Chętnie się przejdę. - odpowiedziałem wreszcie na jej pytanie. Wyglądala na ciekawą jednak nie za bardzo wiedziałem jak mogę ją wkurzyć. Jednak dopilnuje aby się tego dowiedzieć.

( Sans? )

Od Asaki'ego cd. Rhysa

Robiło się coraz bardziej ciekawie, co jeszcze bardziej mnie cieszyło. Spojrzałem na księcia z dumą wypisaną na pyszczku. Kiedy już odchodziliśmy ponachałem mu futrzastą łapką wyciągając przy tym język. Księżymiczką przez całą droge do komnaty głaskała mnie po grzbiecie. Byla istnym przeciwieństwem tamtego. Po chwili jednak pieszczoty się skończyły i zostałem zamknięty w hakimś pomieszczeniu. Nie chciałem uciekać. Ciekawiło mnie co dalej się stanie.
- No to chyba tu troche posiedze. - mruknołem patrząc na ciemny pokuj. Oświetlały go dwie świece, które świeciły się cieniem. Przez to panował tu pułmrok. Pomieszczenie było małe. Posiadało zaledwie stoliczek, krzesełko i łóżko. Oczywiscie stare no i nie wygodno. Podłoga była z paneli bez jakichkolwiek dywanów, a ściany byłu z ciemnych cegieł. Przez to wszystko było tu chłodno. Kiedy już przestałem się rozglądać przemieniłem się znowu w człowieka.  Mój struj był cały w jrwi.
- No super będzie trzeba prać. - westchnołem ściągając opierzoną peleryne. Pod tym nadal miałem biała pluzke no i spodnie tego samego koloru. Że też nie mogłem sprawić sobie czarnych.  Cicho wrstchnołem patrząc w róg pokoju. I wtedy zauwarzyłem coś pięknego. Białe jak śnieg kosci. Skocznym krokiem do nich podeszłem. Był to caly kościotrup. Musiał tu długo leżeć. Wyciagnołem sobie kość ramienną i usuadłem obok niego. W drugą ręke wziołem swój sztylet.
- Jak można więżniowi nie zabrać broni. - westchnołem z niedowierzaniem i zacząłem rzeźbić naszego księcia duszonego przez własne cienie. Dobrze zapamiętałem jego wygląd więc nie miałem problemu z czymś takim. Jak zwykle takowa figurka piwstawala powoli jednak po skończeniu na oewno będzie bardzo realistyczna. Uśmiechnołem sie z satysfakcją ciekawy kiedy ktoś tu przyjdzie.

( Rhys?  Kiedy go odwiedzisz xd)

niedziela, 26 czerwca 2016

Od Asaki'ego cd. Rhysa

Pierwszy raz byłem tak szczęśliwy i przestraszony za jednym razem. Nigdy jeszcze nie wkurzyłem tak wysoko postawionej osobistości. No i nigdy jeszcze prawie nie umarłem. Kiedy ten mnie puścił osunołem się na ziemie. Spojrzałem na rany zadane przez ogary. Była to nie równa gra. On był w pełni sił za to ja męczyłem się z  żelastwem na rękach. Kiedy ten rozmawiał z siostrą wyłapałem karzde słowo dzięki czemu dowiedziałem się jak mają obydwoje na imię. Po chwili zacząłem nucić piosenke, którą za dziecks uczyła mnie mama. Pamiętałem jednak tylko kawałek, a kiedy skończyłem histerycznie się zaśmiałem.
- Nie sądzicie, że te słowa pasują do obecnej sytuacje. - powiedziałem z uśmiechem. W dodatku wymyśliłem jak się uwolnić. Oceniłem odległość ogarów ode mnie i Rhysa. Po chwili byłem w ciele kota i jednym suzem wskoczyłem na czarnowłosego wchodzàc na plecy pod płaszcz. Oczywiście pazurami byłem wbity w niego i wydawało mi się to najbezpieczniejsze miejsce. Psy mnie tu nie zaatakują bo mogą zranić swojego pana, a rękoma trudno tutaj dosięgnąć.

(Rhys?)

Od Asaki'ego CD Sakury

Spojrzałem jak odchodzi i cicho się zaśmiałem.
- Im trudniej, tym leprza zavawa. - powiedziałem do siebie zmieniając się w kota. Postanowiłem za nią pujść i tak nigdzie mi się nie śpieszyło. Wsłuchiwałem sie w rytm wybihany moimi łapkami, oraz jej koturnami. Idealnie do siebie pasowały. Chodziłem tak aby mnie nie widziała. Dotarłem tak za nią do jakiejś stadniny. Wdrapałem się na płotek od wybiegu i cicho zamiauczałem w strone karego ogiera. Zwierze spojrzało na mnie i podkłusowało. Po chwili otulilo mnie ciepłe powietrze wtdobywające się z jego chrap. Rozejrzałem się za dziewczyną. Ta najwidoczniej jyż bo zobaczyla i kierowała się w moją strone. 

( Sakura? )

Od Asaki'ego CD Sakury

Chodziłem po mieście bez celu. Nie za bardzo miałem co robić więc szukałem jakiejś ciekawej osóbki.  Nagle, ktoś na mnie wpadł. Była to dziewczyna wychidząca zza zakrętu.
- To że jestem niski nie świadczy o tym, że można tak na mnie wpadać paniusiu - powiedziałem ze spokojem dodając denerwujące określenie. Uniosłem głowe do góry odsłanuajac swój uśmieszek. Przyjżałem się dziewczynie dokładnie. Miala orzechowe włosy do pasa, a jej głowe zdobiły niebieskie oczy. W dodatku była ubrana na czarno. W dodatku miala na sobie wysokie buty na koturmie. Na ręce miala branzoletki, zaś na szyi wisiorek z lecącymi ptakami. Odskoczyłem zwinnie do tyłu aby nie stać obok niej tak blisko. Było to dla mnie niekomfortowe ponieważ nie mogłem na nią normalnie spojrzeć.

( Sakura?)

Od Asaki'ego

Patrzałem na to wszystko z uśmiechem na twarzy. Tron z kośco to chyba najlepsze co widziałem. Zamiast przejmować się rozmową i tym co się dzieje oglądałem po koleji kości. Na karzdej wyryta była data jak i inicjały. Musiałem przyznać, że wyglądało to cudnie. Wzrok oderwałem kiedy jeden ze strażników upadł nieprzytomny na podłoge. Powili zaczynały boleć mnie ręce z powodu zbyt ciasno założonych kajdanek. Z tego tytułu cały czas zaciskałem je i otwierałem.
- Czego chce? - mruknołem bardziej do siebie przyglądając się mężczyźnie, którego otaczał cały czas cień.
- Szczerze mówiąc siedziałem tylko na cmęntarzy bez zamiaru przychodzenia tutaj.  - powiedziałem przyglądając mu się dokładniej. Miał fioletowe oczy i czarne dojść długie włosy. Wszystkim naraz przypominał śmierć. Może i potrafił zabić jednym ruchem, ale dla mnie był tylko jednym z odzwierciedleń śmierci, a nie nią samą. W dodatku pomieszczenie świadczyło o tym, że jest to książe.
- No ale jak już tu jestem to może księciunio powie jak ma na imię? - spytałem robiąc skoczny ktok w tył. Wiedziałem, że ryzykuje, ale uwielbiałem to. Musze się tylko pozbyć tego ustrojstwa z nadgarstków.

( RhySchan ^^, bardzo mu się oberwie?)

sobota, 25 czerwca 2016

Asaki Toshiro-Deimor!

''Śmierć to mój dobry przyjaciel, a z przyjacielem trzeba się spotykać jak najczęściej, jednak zostanie z nim dłużej to już nie tak dobry plan.''


Asaki z Dworu Nocy