Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akane. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2016

Od Akane CD Sansity

Rozejrzałam się po miejscu w którym się znajdowałam. Byłam tylko sama, a mnie otaczała tylko i wyłącznie ciemność. Pomimo tego, że próbowałam się ruszyć to nie udało mi się. Coś trzymało mnie. Coś co trzymało mnie ściskało mnie coraz to bardziej. Ścisnęło mnie tak, że zemdlałam, jednak gdy obudziłam się, byłam w jednej z uliczek. Nie wiedziałam co się do końca stało, wiedziałam jednak to, że powinnam uważać. Spojrzałam się na zegarek i od razu pognałam we wyznaczone miejsce, gdzie miałam się spotkać z Sans i jej bratem.
Jak tylko ujrzałam Sans, a tuż obok niej jej brata, dało mi to dużo do myślenia. Przyglądałam się im ze zdziwieniem. Sans jak zawsze była uprzejma i przedstawiła nas.
- Co wy na to, aby coś zjeść, a potem odprowadzę ciebie Sans do domu wraz z twoim bratem?
- Co do jedzenia to nie mam nic przeciwko - uśmiechnęła się od ucha do ucha. - Akane masz dzisiaj coś do załatwienia? - spytała, a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Musze dzisiaj załatwić kilka spraw, dlatego miałabym prośbę - dziewczyna spojrzała się na mnie.
- Z miłą chęcią zajmę się Księciem - Sans czytała mi w myślach.
- Dzięki - odparłam z uśmiechem.

<Sans?>

niedziela, 27 listopada 2016

Od Akane CD Sansity

Rysunek się jej spodobał, a żeby mi to uświadomić dmuchnęła w swoją trąbkę wprost przy moim uchu. Ogłuchnąć jak ogłuchnąć, ale zawału przy niej można by było szybko się nabawić. Dziewczyna zaczęła się śmiać, a ja po chwili wraz z nią. Jednak przerwałam, gdy usłyszałam tajemniczy dźwięk. Mój słuch był wyostrzony, co było potrzebne, ale czasami był kłopotliwy.
- Sans to kiedy miał przyjechać twój brat? - spytałam, gdy przestała się śmiać.
- Około osiemnastej - odparła, a ja spojrzałam się na zegar.
- Sans to ty biegnij na dworzec i spotkamy się tam gdzie zawsze - dziewczyna spojrzała się na mnie pytająco.
- Ale mamy jeszcze czas - odparła, a ja pokazałam jej która jest już godzina. Ta jak tylko zobaczyła wskazaną godzinę przeze mnie, od razu wstała i pobiegła. Ja pochowałam rzeczy, a bynajmniej chciałam. Nie dokończyłam pakowania bo usłyszałam ponownie ten sam dźwięk. Jak się ocknęłam, byłam w zupełnie innym miejscu. Nie wiem jak to się stało, ale musiało mieć to coś związek z usłyszaną przeze mnie melodią.

<Sans?> Kompletny brak weny...

niedziela, 6 listopada 2016

Od Akane CD Sansity

Sans potrafiła grać na trąbce. Nie wierzyłam, ale jak zaczęła grać, szczęka mi opadła i to dosłownie. Skończyłam swój rysunek, ale wciąż nie chciałam go pokazywać dziewczynie.
- Lubię trąbkę, aczkolwiek myślałam nad nauką gry na skrzypcach. Ale może kiedy indziej. Pokażesz co masz?- spytała się wesoło, a ja spojrzałam jeszcze na rysunek.
- Wiesz może kiedy indziej ci go pokażę. Ja wciąż się uczę malować. Z grą na skrzypcach lub pianinie poszłoby mi już lepiej niż z malowaniem - widząc wzrok Sans wiedziałam czego oczekuje ode mnie.
- A-K-A-N-E - przeliterowała moje imię, a ja zrozumiałam o co jej chodzi.
- No dobra już pokazuję - pokazałam je mój obraz, zamykając przy tym oczy. - Czy jest, aż tak zły, że nic nie mówisz?


<Sans?>

sobota, 15 października 2016

Od Akane do Yukine

Dzień jak co dzień, jednak z tym, że był nudniejszy od pozostałych. Rhys’a nie było i nie wiem nawet gdzie się zapodział przez co nuda i spokój zaczęła ogarniać cały Dwór, a najbardziej mnie. Jak tylko go dorwę, to go zabiję po czym przytulę - pomyślałam sobie. Jako, że dzisiaj miało się odbyć jakieś zebranie dotyczące wyprawy, musiałam się tam udać. Nastawiłam się pozytywnie, jednak od razu wszystko zniknęło, gdy ujrzałam, że nie ma Sans i innych osób, które znam.
Nareszcie jesteś Akane! - przywitał się strażnik, którego znałam jako jedynego z całej reszty. Był on jednym z bliższych sługów Rhys’a, więc to on zazwyczaj wyznaczał nam misje.
Co tym razem się stało? - spytałam zniechęcona. Gdy wyjaśnił mi co i jak, zrobiłam duże oczy, gdy usłyszałam, że mam pracować z kimś w parze. - Chyba żartujesz co nie?! Przecież wiesz, że nie potrafię się dogadać z nikim! - podkreśliłam, a on się zaśmiał. Chciałam już odejść, jednak on mnie zatrzymał i postawił przed jakimś blond chłopakiem.
Yukine poznaj Akane, Akane poznaj Yukine. Od dzisiaj jesteście w parze i musicie na sobie polegać - powiedział uradowany strażnik, a ja mu rzuciłam mordercze spojrzenie. Dostaliśmy mapę ze zaznaczonym miejsce, gdzie mamy się udać.
Skoro już jestem na to skazana no to trzeba to zrobić - wymruczałam pod nosem. - Lepiej chodźmy się przygotować - spojrzałam się, a on przy kiwnął głową. Chyba jest mało rozmowny i wygląda na takiego co słucha tylko siebie. - Yukine czy będziesz czegoś specjalnego potrzebować? - spojrzałam na niego, za ramienia.

<Yukine?>

Od Akane CD Sansity

Sans nie lubiła czarnej pożeczki co mnie zaskoczyło. Zapamiętałam to i od razu schowałam wszystko co zawierało czarną pożeczkę. Dzisiejszy dzień był piękny. Siedzieliśmy z Sans już od dobrych dwóch godzin na kocu i nic praktycznie nie robiłyśmy. Sans zasnęła jak tylko nastała chwila ciszy. Książe zaspany wstał i ułożył się bliżej Sans, po czym ponownie zasnął. Schowałam wszystko do koszyka i przyjżałam się tej dwójce. Wyglądali uroczy gdy tak razem spali. Wyjęłam ze swojej torby szkicownik i ich narysowałam. Na szczęście miałam ze sobą również mazaki. Rysowanie zajęło mi jakieś półtorej godziny, więc gdy tylko skończyłam wyciągnęłam się.
Co robisz? - spytała się zaspana Sans, która wstała i przecierała oczy.
Nic takiego - odparłam z lekkim zmieszaniem na twarzy.
Pokaż - nachyliła się nad moim rysunkiem, a ja go szybko ukryłam. - Dlaczego mi nie pokażesz? - spojrzała się wciąż zaspanymi oczami i tym swoim pytającym wyrazem twarzy.
Bo jeszcze nie skończyłam - odparłam.

<Sans?>

sobota, 24 września 2016

Od Akane CD Jakoba

Widoki były wspaniałe. Czułam wiatr w moich włosach, ale widoki były czymś pięknym. Zapierały dech w piersi. Rozglądałam się do okoła, tylko po to, aby zapamiętać wszystko. Gdy tylko przed nami pojawiły się jednorożce zamarłam. Nie wiedziałam, ani bym się nie domyśliła, że one jeszcze żyją. Zeszłam z grzbietu chłopaka.
- Ej... co ty robisz? - spytał się szeptem, aby ich nie wystraszyć.
Ja nie odpowiedziałam i podeszłam do jednorożców bliżej. Konie nie przestraszyły się mnie co mnie zaskoczyło. Wreszcie nie należałam do osób miłych. Zgrzeszyłam i to już nie jeden raz, ale one spokojnie stały. Położyłam swoją dłoń na czole jednego z jednorożców. Przez sekundę przeleciało mi kilka obrazów, które zapamiętałam sobie, jednak nie wiedziałam co miały by one oznaczać. Jednorożce odeszły zostawiając po sobie przepiękny łuk tęczy nad zachodzącym słońce za horyzont.
- Patrz! - uśmiechnęłam się szeroko. - Czyż to nie piękny widok? - spojrzałam się na niego z ogromnym uśmiechem na twarzy.

<Jakob?>

Od Akane CD Sansity

Sans spodoba sie pomysł, od razu poszłyśmy do Dworu, aby zabrać potrzebne nam rzeczy. Nim wyszliśmy dziewczyna otrzymała list. Odłożyła wszystkie rzeczy i wzięła się za otwieranie listu. Znała charakter pisma. Jak tylko przeczytała list na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech od ucha do ucha. Spytałam się czy coś się stało, a ona powiedziała, że jej brat Papyrus przyjeżdża. Wzięła w ręce rzeczy jakie odłożyła i wyruszyła przodem. Sans dostała zastrzyk energii po przeczytaniu tego listu. Dotarliśmy do parku. Rozścieliłyśmy koc i wyłożyłyśmy wszystkie rzeczy z koszyka.
- Sans częstuj się - Uśmiechnęłam się. Wyciągnęłam rękę z talerzem na którym były przeróżne kanapki.
- Dziękuję - Odwzajemniła uśmiech.
Książe podszedł do białowłosej i zaczął się turlać jak i robić maślane oczka, tylko po to, aby dała mu jakieś kostki. Udało się mu, bo dostał nie jedną, a z kilka.
- Smakuje ci? - Spojrzałam się na nią.

<Sans?> Wybacz, że tak długo i takie krótkie

piątek, 2 września 2016

Od Akane CD Rhysa

Moja ciekawość tylko pogorszyła dzisiejszy dzień. Przeze mnie Rhys poczuł się smutno i przypomniał sobie o bardzo smutnym wspomnieniu.
- Przepraszam nie powinnam się pytać - powiedziałam cicho.
- To nie twoja wina - uśmiechnął się lekko. - Obiecaj mi jednak, że nigdy tam nie pójdziesz - dodał po chwili.
- Obiecuję - uśmiechnęłam się i zaczęłam kontynuować śniadanie. Po skończonym śniadaniu, każdy z nas się rozszedł w swoją stronę. Rhys miał bardzo dużo obowiązków co nie tyczyło się mnie. Nie miałam kompletnie nic do robienia. Usiadłam na parapecie w swojej komnacie. Wyjrzałam za nie i spojrzałam się w stronę gór. Po chwili wpatrywaniu, ujrzałam jednego z duchów. Była to kobieta. Wbiegłam z komnaty. Rozejrzałam się do okoła, aby wypatrzyć tamtego ducha kobiety. Duch kobiety był mi bardzo znajomy. Zupełnie jakby była to moja mama. Biegłam przez wszystkie korytarze w zamku, aby jej nie zgubić. Wpadłam po drodze na kilka strażników i służek, zapomniałam nawet o Księciu.
- Poczekaj! - krzyknęłam. - Proszę zaczekaj! Nie odchodź - krzyczałam, żeby mnie usłyszała, ale nic z tego. Duch kobiety chciał mnie gdzieś zaprowadzić, ale nie wiedziałam dokładnie gdzie. Biegłam i biegłam nie patrząc gdzie. Zorientowałam się gdzie jestem, gdy tylko ujrzałam góry. Musiałam się wrócić i nie było żadnych ale.
- Akane musisz wrócić. Obiecałaś Rhysowi! - powiedziałam sama do siebie. Wróciłam się do zamku. Poszłam ze spuszczoną głową do zamku, wciąż rozmyślając o duchu.
- Książe zostaw mnie samą - powiedziałam do psiaka i skierowałam się wprost do ogrodu. Było to jedyne miejsce w którym mogłam się skoncentrować.

<Rhys?>

Od Akane CD Sansity

Gra spodobała się Sans co mnie ucieszyło. Jednak długo to nie trwało, bo nam się znudziła, a upał dawał sobie we znaki. Nie przypuszczałam, że dzisiejszego dnia będzie, aż tak gorąco.
- Aki-chan... - powiedziała leniwym głosem Sans.
- Słucham... - odwróciłam się w jej stronę.
- Rozpływam się. Strasznie mi gorąco - wymamrotała.
- Co powiesz na to, abyśmy zrobiły sobie mały piknik przy brzegu jeziora? - mina dziewczyny mnie nie zdziwiła. Wiedziałam od razu, że spodobał się jej ten pomysł i nie odmówi. - Przygotuję kanapki, coś słodkiego, koc i inne potrzebne rzeczy - dodałam i uśmiechnęłam się. Książe zaszczekał co mogłyśmy uznać, że również się zgadza.

<Sans?>

sobota, 20 sierpnia 2016

Od Akane CD Rhysa

Moja ciekawość tylko pogorszyła dzisiejszy dzień. Przeze mnie Rhys poczuł się smutno i przypomniał sobie o bardzo smutnym wspomnieniu.
- Przepraszam nie powinnam się pytać - powiedziałam cicho.
- To nie twoja wina - uśmiechnął się lekko. - Obiecaj mi jednak, że nigdy tam nie pójdziesz - dodał po chwili.
- Obiecuję - uśmiechnęłam się i zaczęłam kontynuować śniadanie. Po skończonym śniadaniu, każdy z nas się rozszedł w swoją stronę. Rhys miał bardzo dużo obowiązków co nie tyczyło się mnie. Nie miałam kompletnie nic do robienia. Usiadłam na parapecie w swojej komnacie. Wyjrzałam za nie i spojrzałam się w stronę gór. Po chwili wpatrywaniu, ujrzałam jednego z duchów. Była to kobieta. Wbiegłam z komnaty. Rozejrzałam się do okoła, aby wypatrzyć tamtego ducha kobiety. Duch kobiety był mi bardzo znajomy. Zupełnie jakby była to moja mama. Biegłam przez wszystkie korytarze w zamku, aby jej nie zgubić. Wpadłam po drodze na kilka strażników i służek, zapomniałam nawet o Księciu.
- Poczekaj! - krzyknęłam. - Proszę zaczekaj! Nie odchodź - krzyczałam, żeby mnie usłyszała, ale nic z tego. Duch kobiety chciał mnie gdzieś zaprowadzić, ale nie wiedziałam dokładnie gdzie. Biegłam i biegłam nie patrząc gdzie. Zorientowałam się gdzie jestem, gdy tylko ujrzałam góry. Musiałam się wrócić i nie było żadnych ale.
- Akane musisz wrócić. Obiecałaś Rhysowi! - powiedziałam sama do siebie. Wróciłam się do zamku. Poszłam ze spuszczoną głową do zamku, wciąż rozmyślając o duchu.
- Książe zostaw mnie samą - powiedziałam do psiaka i skierowałam się wprost do ogrodu. Było to jedyne miejsce w którym mogłam się skoncentrować.

<Rhys?>

piątek, 12 sierpnia 2016

Od Akane CD Jacoba

Chłopak zainteresował mnie swoją osobą i zastanawiałam się czy nie należy do jakiegoś z Dworów. W Dworze Nocy go nie widziałam, więc pewnie należał do Dworu Dnia lub po prostu mieszkał w królestwie.
- Z miłą chęcią, jednak wolę biec za tobą - uśmiechnęłam się i zmieniłam się w pół lisa i pół człowieka. Dzięki tej formie mogłam się bardzo szybko przemieszczać.
Koś w jakiego zmienił się chłopak był bardzo śliczny. Biegnąc widziałam jak jego grzywa i ogon rozwiewa wiatr.
- Coś wolno biegniesz! - podbiegłam do niego i z chytrym uśmiechem na twarzy spojrzałam się mu w oczy. Gdy on przyspieszył ja skoczyłam nad nim i usiadłam mu na grzbiet, ale pod postacią kota.
- Czyżby ktoś się zmęczył? - spytał chłopak, gdy tylko dotarliśmy do lasu.
- Nie po prostu chciałam poczuć jak to jest będąc kotem i jechać na koniu - odpowiedziałam.
- I jak?
- No i ni jak. Stwierdzam, że będąc pod postacią człowieka jest o dużo lepiej - uśmiechnęłam się.
- Zaskakująca dziwna jesteś - odrzekł, a ja spojrzałam się na niego.
- To miał być komplement czy sarkazm?
- Nie wiem, ale coś pomiędzy tymi dwoma znaczeniami - odrzekł.
- Lepiej powiedz mi co będziemy robić w lesie? - spojrzałam na niego, a on spojrzał na mnie zaskakująco niepokojącym dla mnie wzrokiem.

<Jacob?>

Od Akane CD Sansity

Reakcja Księcia na kostkę dostaną od Sans, nie zaskoczyła mnie, a zwłaszcza gdy dostał całą miskę kości. Czuł się jak w niebie i jeszcze lepiej. Lenistwo dzisiejszego dnia, czemu by nie.
- Oczywiście, że mogę się z tobą polenić, ale po tem bym żałowała tego, że w taki piękny dzień jak ten nic nie zrobiłam - odpowiedziałam.
- Rozumiem - odpowiedziała biorąc głęboki oddech. - To co będziemy dzisiaj robić? - spytała się po chwili.
- Nie wiem, ale może na coś wpadniemy - uśmiechnęłam się i dosiadłam do niej.
Krążyłam myślami o tym co mogliśmy porobić, jednak ostatecznie moją uwagę przykuło niebo i znajdujące się na nim chmury.
- Zabawimy się w pewną grę? - spytałam, zwracając wzrok na siedzącą obok mnie dziewczynę.
- A w jaką? - zapytała, z lekkim zaciekawieniem na twarzy i w oczach.
- Będę dawała ci zagadki i będziesz musiała odgadnąć o jakiej rzeczy myślę. Załóżmy, że będę ci dawała wskazówki na temat Księcia, a ty będziesz musiała odgadnąć. Nie będziemy musieli się ruszać i przy okazji dobrze bawić. To jak? Wchodzisz w to? - uśmiechnęłam się.

<Sans?>

niedziela, 31 lipca 2016

Od Akane (do Jacoba)

Wyszłam za mury zamku od dłuższego czasu. Rhysa i tak nie było, a mi się kompletnie nudziło. Księcia zostawiłam, każąc mnie kryć na wszelki wypadek, gdyby Rhys miałby wrócić wcześniej. Zajrzałam na rynek. Chodząc z jednego na drugie stanowisko, zastanawiałam się coraz to bardziej nad tym aby kupić moje ulubione ciastko. Niestety za każdym razem, gdy podchodziłam do innego stanowiska to się spóźniałam. Wszystkie były jak na złość wykupione. Wtem przypomniałam sobie o straganie, gdzie właściciel i jego rodzina mnie znała. Idąc wręcz biegnąc byłam tam i miałam nadzieję, że się nie spóźniłam.
- Witaj A-chan! - przywitał się miło mężczyzna, a ja się uśmiechnęłam.
- Czy macie może moje ulubione ciacho? - spytałam z nadzieją, ze odpowie długo wyczekiwane przeze mnie słowo "tak"
- Specjalnie dla ciebie zostawiłem je jak i kilka innych przysmaków - gdy to usłyszałam mój uśmiech się powiększył. Przytuliłam mężczyznę i wzięłam od niego torbę ze słodyczami.
- Dziękuję ci! - pomachałam na dowidzenie i teraz pozostało mi znalezienie spokojnego miejsca. Jako, że byłam pokroju kota to weszłam na drzewo rosnące przy jednym z ulicznych drzew. Może nie było spokojnie, ale przyjemnie. Chcąc już wziąć pierwszego kęsa, moją ciekawość przyciągnął nie białowłosy chłopak, a osoba za nim idąc. Mężczyzna jaki szedł za nim, nie miał dobrych zamiarów, a białowłosy nie zdawał sobie chyba z tego sprawy. Gdy ten skręcił w uliczkę ja poszłam za nimi. Mężczyzna idący za białowłosym, wyciągnął pistolet, a ja stanęłam za nim i przecięłam swoich sztyletem jego tętnicę szyjną i trochę poza nią.
Białowłosy spojrzał się na mnie.
- Wybacz nie powinieneś tego zobaczyć, ale on musiał ponieść konsekwencje za to co zrobił kilku osobom - wytłumaczyłam się jakoś, aby nie uciekną czy coś, ale okazał się być innym chłopakiem niż inni, normalni ludzie.

<Jacob?> Czy będziesz tak dobry i popiszesz ze mną?

Od Akane C.D Rhysa

Miło było, że Rhysowi się spodobało śniadanie. Mało kiedy, a raczej wcale nie miałam dla kogo robić śniadań, od kąd odszedł mój brat. Zostałam zaproszona przez Rhysa do śniadania, a gdy wypowiedział to takim tonem głosu nie mogłam mu odmówić.
- Z miłą chęcią przyjmę pańską ofertę - chwyciłam go za dłoń i usiadłam po jednej stronie stołu. Śmialiśmy się.
- Ej, Rhys czy wiesz może gdzie prowadzi tamta ścieżka pomiędzy górami i dalej za nimi? - wskazałam na góry, które można było zobaczyć. Zawsze zastanawiałam się co jest oddalone od nich i jacy żyją tam ludzie.

<Rhys?>

piątek, 22 lipca 2016

Od Akane CD Rhysa

Rhys bardzo mnie przestraszył, ale obudził się z uśmiechem na twarzy. Pocałunek jaki złożył mi na dłoni, dał mi znak, że naprawdę ma dobry dzień i na to liczyłam.
- Ubierz się, a ja będę na ciebie czekała na tarasie - Uśmiechnęłam się i wyszłam.
Przygotowałam specjalnie dla niego, a dokładnie mówiąc pomogłam w przyrządzaniu dzisiejszego śniadania. Ostatnim dodatkiem jakiego brakowało to kwiatów, które od razu zerwałam i włożyłam do małego wazoniku. Skryłam się za drzwiami, a gdy był blisko mojego zasięgu, zakryłam mu oczy od tyłu.
- Spokojnie to tylko ja. Zaprowadzę ciebie do miejsca, gdzie zjesz dzisiaj śniadanie. - Zaśmiałam się, a on posłuchał mnie i poszedł za mną. - To tutaj. To jest wszystko dla ciebie - Odkryłam mu oczy i uśmiechnęłam się.

<Rhys?> Wena Akane wyjechała na długie wakacje... Wybacz :**

środa, 20 lipca 2016

Od Akane CD Rhysa

Rhys zaproponował mi, że odprowadzi mnie wprost do mojej komnaty. Z miła chęcią przyjęłam jego propozycję. Chwyciłam za jego dłoń której to już nie chciałam puścić. Dzięki cienioogniom mogliśmy zobaczyć jak szliśmy. Korytarzy do przejścia było dużo. Wyglądało to tak, jakby nie miały końca. Trzymałam wciąż jego dłoń, a idąc nie zamieniliśmy że sobą słowa. Każdy z nas krążył myślami w innym świecie. Moja komnata się zbliżała coraz to bliżej, a ja nie chciałam aby on obchodził. Chciałam z nim pobyć jeszcze chwilę wciąż trzymając jego dłoń.
- Dobranoc Akane - Powiedział gdy tylko dotarliśmy do mojej komnaty. Jego dłoń uciekła mi, a ja tego bardzo nie chciałam.
- Miłych snów - Wypowiedziałam gdy go pocałowałam w czoło. Zniknęłam za drzwiami, a on w korytarzu. Wyjebałam za okno na niebo na którym nie było już żadnej chmury burzowej czy też deszczowej. Założyłam piżamę i ułożyłam się do snu, a tuż obok mnie Książe.
«»«»«»«»«»«»«»
Obudziłam się z samego rana wraz ze wschodem słońca. Uczesałam włosy, umyłam zęby i ubrałam się. Książe został w pokoju, a ja poszłam do komnaty Rhysa
- Rhys wstałeś? - Spytałam się wchodząc do środka. Rhys spał, a ja weszłam do niego i stanęłam nad nim. Założyłam włosy za ucho, aby nie przeszkadzały. - Rhys wstawaj- Powiedziałam ciszej tym samy schylajac się niżej jego twarzy.

<Rhys?>

sobota, 16 lipca 2016

Od Akane CD Rhysa

Nie lubiłam, gdy ktoś mi współczuł, ale przyzwyczaiłam się do tego. Gdy tylko chciałam coś dodać Rhys mnie pocałował po czym się odsunął i przekrzywił głowę, po czym powiedział.
- Akane... Czy... Czy gdyby teraz, po poznaniu mnie, ojciec kazał ci dołączyć do jakiegoś dworu, i gdybyś miała wybór, dołączyć lub nie, bez konsekwencji... Dołączyłabyś do Dworu Nocy...? - Spytał się cichym głosem, a ja nawet nie zastanawiając się co odpowiedzieć, odpowiedziałam.
- Wiesz ogólnie to miałam dołączyć do Dworu Dnia, ale sprzeciwiłam się swojemu bratu bo chciałam poznać osobę, którą kiedyś poznałam będąc mała. Twój ogród odkryłam mając sześć lub siedem lat. Zawsze skradałam się tam pod postacią kota, dlatego nikt nie zwracał na mnie uwagi. Prawie nikt. W ogrodzie napotkałam się na rodzinę. Ojciec, matka i ich córka z synem. Ich córka wzięła mnie na ręce i zaczęła się ze mną bawić, przebierając w różne rzeczy dla lalek, ale chłopiec mnie uratował z jej sideł. Wziął mnie na ręce, zaczął głaskać po głowie, bawił się ze mną, a na sam koniec pożegnał się ze mną. Tego dnia nigdy nie zapomnę, bo był najlepszym dniem w moim życiu. - Uśmiechnęłam się. - Omijając to i wracając do twojej odpowiedzi, to bym dołączyła, a na milion procent, gdybyś mnie ochronił przed burzą - Zaśmiałam się.

<Rhys?>

Od Akane CD Sansity

Co prawda nie wiedziałam jak mogłabym znaleźć Azulę, ale miałam pewnego asa w rękawie, a był nią Książe. Musiałam polegać na jego węchu i zmyśle, ale też i mogłam polegać na swoich papierowych samolocikach. Nie upłynęło nawet dziesięć minut, a Książe wiedział gdzie jest Azula. Sans siedziała na jakimś uboczu. Książe podbiegł do niej jak tylko ją zobaczył i poczuł kość jaką ma w swoim rękawie.
- Dzień dobry Azula-chan - Uśmiechnęłam się i przysiadłam tuż obok niej. - Co będziemy dzisiaj robić? - Spytałam się, kierując tym samym na nią wzrok.

<Sans?>

piątek, 15 lipca 2016

Od Akane CD Sansity

Dzieci ułożyłyśmy do snu i pozostawiłyśmy kartkę, że przyjdziemy do nich później. Ulice były rozświetlone, a my kroczyłyśmy dość szybkim chodem. Sans bacznie zauważyła, że niedługo zacznie padać.
- Ty już znikaj Azula, a ja poradzę sobie sama - Uśmiechnęłam się.
- Nie mogłabym ciebie zostawić samej - Zaczęła się sprzeciwiać, a ja się uśmiechnęłam.
- Spokojnie nie martw się. Mój dom jest już nie daleko. Spotkamy się jutro i przeżyjemy ponownie jakieś przygody - Dodałam, a ona pożegnała się i ruszyła w inną stronę. Ja natomiast zostałam i pochodziłam sobie po mieście. Nie przeszkadzał mi chłodny wieczór jak i deszcz. Wróciłam do swojego mieszkania grubo po północy, a około szóstej rano wstałam.

<Sans?>

wtorek, 12 lipca 2016

Od Akane C.D Rhysa

Rhys był bardzo miły i za pomocą swojej mocy otoczył nas taką jakby bańką, dzięki której nie słyszałam więcej głosów burzy. Zamknęłam oczy i zaufałam Rhysowi, gdy ten mnie prowadził. Dotarliśmy do zamku, otworzyłam oczy. Dzięki temu, że Rhys rozłożył swoją cienistą zasłonę nie miałam czego się bać.
- Dziękuję ci - Powiedziałam trochę zawstydzona. Nienawidziłam dni podczas których grzmiało i padało. Deszcz mi nie przeszkadzał, ale najgorsza dla mnie była burza.
- Nie ma za co - Uśmiechnął się.
- Nienawidzę takich dni takich jak ten - Powiedziałam pod nosem, zupełnie zapominając, że koło mnie jest Rhys.
- Dlaczego ich nie lubisz?
- Bo taki dzień przypomina jak w mojej wiosce wybuchła wojna domowa, przez co ludzie umierali. Pomimo tego, że próbowaliśmy im pomagać i tak dużo osób umarło, a wraz z tym nasz sad i drzewa sakury, które kochałam. A w dodatku pewna grupa ludzi zamordowała moich rodziców na moich oczach. Mojego brata wtedy w domu nie było, ale dzięki niemu udało mi się uwolnić od nich, a ostatnimi słowami jakie wypowiedział mój ojciec było to, aby dołączyła do jednego z Dworów. Tak więc się tu znalazła, a mój brat gdzieś podróżuje - Uśmiechnęłam się.

<Rhys?>