środa, 29 czerwca 2016

Od Akane CD Rhysa

Nikt nie miałby mnie niby zobaczy? On chyba nie wiedziała co mówi. Rozejrzałam się do okoła. Może jednak miał rację. Gdy spojrzałam się na chłopaka, zobaczyłam, że coś się zmieniło w jego oczach, a chodziło mi tu o to, że jakby czegoś się obawiał. Spytałam się, a on wziął moją drugą dłoń i wtedy powiedział:
- Nie chcę, żebyś była tu ze mną tylko dlatego, że jestem księciem. Jeśli tak nie myślisz, to wybacz, ale... Wiele dziewczyn tak właśnie myślało. - zamknął oczy, a ja się roześmiałam.
- Głupek! - powiedziałam śmiejąc się.
- Co? - usłyszałam jak i zobaczyłam jego zdziwioną minę.
- Dla mnie jest tylko jeden książę, a jest nim mój towarzysz - odpowiedziałam, próbując przestać się śmiać. - Nigdy nikogo nie wywyższam. Jak dla mnie hierarchia nie istnieje i każdy jest taki jaki jest - uśmiechnęłam się. Po krótkim zastanowieniu zaczęło mnie nie pokoiło. Było za cicho, a strażnicy powinni mieć o tej godzinie obchód. Jeden z duszków jakiego zdążyłam zauważyć, wydawał się być niespokojny. - Zrobiłbyś coś dla mnie? - spytałam się.
- A czego panienka sobie życzy? - uśmiechnął się, a ja nie wiedziałam zbytnio co wymyślić.
- Czy moglibyśmy spędzić dzisiaj czas razem, ale ty wszystko zaplanujesz. Dam ci pół godziny, a ty musisz mieć już cały plan, nawet w to co się mam ubrać - on spojrzał na mnie, a ja uśmiechnęłam się. - Jeżeli za pół godziny nie będziesz gotowy to zobaczysz mnie co dopiero wieczorem, albo wcale. Taka mała kara jak coś - pościłam oczko, po czym odeszłam.
Zaczęłam się rozglądać do okoła i wtedy zobaczyłam grupkę ludzi z którymi ostatnio miałam do czynienia. Jak zawsze ktoś musiał przeze mnie być skrzywdzony bo byłam trochę "niebezpieczna". Rozprawiłam się z nimi wychodząc bez szwanku, prawie. Nie zaliczali się za to oni. Dla mnie kilka zadrapań i sińców to nic takiego, gorzej jednak było z nimi. - No tak prawie czas! - powiedziałam pod nosem i poszłam do komnaty chłopaka.
- I jak gotowy? Czy może kara, że do ciebie nie przyjdę? - spytałam się tak jak zawsze z uśmiechem.
- Co ci się stało w policzek? - spytał, a ja spojrzałam w inną stronę.
- Zadrapałam się o gałąź, gdy biegłam do ciebie. Nie chciałam się spóźnić, ale spokojnie niedługo mi to zniknie - skłamałam, znowu. Zresztą tak jak zawsze, - To jak nagroda czy kara? - spytałam się, chcąc już nie drążyć tematu o moich zadrapaniach. - Tylko pamiętaj, jak wybrałeś nagrodę to tylko jakaś ze służek może pomóc mi ubrać suknię.

<Rhys?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz