poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Sansity CD Rhysa

-Dziękuję Rhys, to wiele dla mnie znaczy- szepnęłam podnosząc głowę. Delikatnie pogłaskał mnie po włosach ale drugą ręką nie puszczał. Z każdym oddechem czułam się spokojniejsza. Dopiero gdy wszystko już się uspokajało, mogłam ponownie coś powiedzieć.
-Chodźmy już, czas nam ucieka.
W drodze mało co mówiliśmy. Wkrótce wszystko miało się rozstrzygnąć.
-Jak rozpoznamy twojego ojca?- Zapytał nagle Rhys.
-To już nie jest mój ojciec, mów na niego Gaster. Gaster żyje z "błędów światów", bo tylko tak można to określić. Z tego co powiedział Asgore, można go rozpoznać po dwóch szramach na czaszce.
-Czaszce? Nie mów, że
-Został jakby z niego dziwny szkielet. Zabawne co? Dawny Skeleton został szkieletem i jakoś żyje- dopiero gdy zdałam sobie sprawę jak to zabrzmiało, zaśmiałam się gorzko.


Rhys?

Od Rhysa C.D Sansity

Westchnąłem smutno.
- A ja nie wybaczę sobie, jeśli coś się tobie stanie. - szepnąłem w jej oczy.
Sans nic nie odpowiedziała, pogładziłem ją więc po włosach.
- O mnie się nie martw, śmierc nigdy nie umiera. - zaśmiałem się, mój głos był jednak poważny i smutny. - Tak łatwo nie dam się zabic. Pojadę z tobą, Sans, jakoś powstrzymam się od walki, ale będę tam przy tobie i będę cię wspierac psychicznie. Jeśli chcesz, mogę go zabic. Nie chcę tego robic, bo wiem, że tym samym skrzywdzę ciebie. Ale powiedz jedno słowo, moja miła, a ja pstryknięciem palców sprawię, że twój ojciec odejdzie z tego świata.
<Sans?>

Od Rhysa C.D Akane

Objąłem Akane i spojrzałem na nią.
- To się nie bój. - szepnąłem jej we włosy.
Zamknąłem oczy i stworzyłem cienistą zasłonę, która nas otaczała, taka jakby bańka. Widzieliśmy przez nią, gdzie idziemy, ale nie słyszeliśmy nic, co znajdowało się poza zasłoną. Uśmiechnąłem się lekko do Akane i dalej ją przytulając, poleciłem jej cicho:
- Zamknij oczy i trzymaj się mnie. Ja cię poprowadzę.
Obszedłem Akane i z przodu ująłem jej ręce. W tym czasie ona zamknęła oczy, by nie widziec deszczu ani błyskawic. Posuwaliśmy się niezbyt szybko, gdyż ona szła z zamkniętymi oczyma, a ja szedłem do tyłu. W naszej cienistej bańko-zasłonie panowała cisza. Po jakimś czasie dotarliśmy do zamku. Puściłem jedną rękę dziewczyny i obróciłem się lekko, by otworzyc drzwi. Weszliśmy do środka i Akane otworzyła oczy. Machnąłem ręką i nasza bańka rozwiała się, ale na każdym oknie w tym korytarzu pojawiła się podobna do wcześniejszej, cienista, dźwiękoszczelna zasłona. Ściany same w sobie tłumiły dźwięki pochodzące z zewnątrz czy wewnątrz, tak że znów zapanowała cisza. I ciemnośc, przez te zasłony. Pstryknąłem więc palcami i wszystkie lampy w korytarzu zaświeciły się.
<Akane?>

Od Sansity CD Rhysa

Uciekłam wzrokiem w bok.
-Ojca straciłam już dawno, teraz to tylko demon. Naprawdę nie chcę zabić kogoś bliskiego ale on już przepadł... Jeśli tego nie zrobię, zniszczy wszystkich a zacznie od tych, na których zależy mi najbardziej... Ale...
-Ale?- Mruknął nie puszczając mnie.
-To może być trudne. Nie chcę żeby inni cierpieli. Nie chcę nikogo stracić- szepnęłam wtulając się w niego lekko się trzęsąc. Dalej mówiłam już tylko z głową opartą czołem o jego klatkę piersiową.- To niej jest już mój ojciec, zginął lata temu. Boję się Rhys. Boję się, że nie uda się i odbierze każdego z osobna, kogo lubię. Boję się o brata, o przyjaciół. Ale najbardziej o ciebie. Dlatego nie chcę żebyś jechał. Nie wybaczę sobie jeśli on coś ci zrobi.

Rhys?

Od Hadesa C.D Mortem

Popatrzyłem na nią, a na moją twarz wkradł się błysk rozbawienia. Mortem dużo powiedziała jak na jeden raz i czułem, że jej słowa płynęły z serca. Czułem się podobnie, jak ona, tyle że ja się nie wstydziłem i byłem bardziej pewny siebie. Nawet dziewczyny, które ''kochały'' mnie ze względu na pieniądze, tytuł czy władzę, nie złamały mojego charakteru. Nic nie jest chyba w stanie go złamac. Ale słowa Mortem poruszyły mnie.
- Nie mów nic. - wymruczałem. - Nie mów nic takiego.
Przeniosła na mnie swoje niepewne, zaskoczone spojrzenie. Zbliżyłem się do niej o krok i objąłem ją rękoma.
- Nie znielubię cię, Mortem. - szepnąłem jej we włosy. - Nigdy.
<Mortem?>

Od Rhysa C.D Sansity

Wbiłem w Sans zaskoczone, zszokowane spojrzenie.
- Potrafiłabyś zabic ojca? - spytałem, nie dowierzając.
- Mhm. - wymruczała.
- Chcesz jechac sama, tak?
-Tak.
- A więc jedź.
Popatrzyła na mnie zaskoczona, pewnie nie myślała, ze puszczę ją samą.
- Nie zabiłbym twojego ojca, nawet jeśli jest demonem. Nie zrobię ci tego.
Na jej twarzy nie widziałem żadnych emocji.
- Naprawdę chcesz to zrobic?
- Muszę.
Złapałem ją za ramiona i potrząsnąłem lekko.
- Pytam, czy chcesz to zrobic? Naprawdę chcesz go zabic? - zapytałem.
<Sans?>

Od Akane C.D Rhysa

Nie przestałam gładzić po głowie Rhysa, gdy ten opowiadał mi o swoim dzieciństwie. Historia nie różniła się tą co usłyszałam od rodziców czy też innych osób, które to znały. Było mi przykro, że stracili oboje rodziców, ale najwidoczniej było to zapisane w gwiazdach.
- Powinniśmy już wracać - Spojrzałam się na niebo, na którym pojawiły się ciemne, deszczowe chmury.
- Możemy zostać jeszcze chwilę dłużej, przecież tak prosiłaś - Spojrzał się na mnie, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć. Na deszcz, a tym bardziej zbierało się na burzę.
- Nie, lepiej będzie jak już wrócimy - Chciałam jak najszybciej schować się w miejscu, gdzie nie usłyszałbym grzmotów i widziała błyskawic.
- Czy coś się stało? - Spytał, wciąż nie chcąc się ruszyć z miejsca.
- Proszę Rhys, chodźmy nim się rozpada i będzie grzmieć - Panicznie się bałam burzy, a w dodatku on nie chciał się ruszyć. Nim się obejrzałam, zobaczyłam jak niebo się rozświetla, a z oddali przyszedł głos, huku. Wtuliłam się w Rhysa, a ten z pytającą miną, ale też i lekkim uśmiechem na twarzy, spojrzał się na mnie.
- Boisz się burzy? - Spytał, a ja pokiwałam głową, na znak, że tak.

<Rhys?>